Księga

Poznaj

Łyknij

oceny-tasakiem-czynionepoint-of-no-returnfeintwysypisko
Sznurki:
Część mnie
Moje opowiadanie
Moje tasakowanie

Przyjaciele
Sebastian



Starocie:
2007
wrzesień (2)
październik (4)
listopad (4)
grudzień (1)

2008
styczeń (3)
luty (2)
marzec (2)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)

2009
czerwiec (1)

24. Powrót? Nie koniecznie


piątek, 19 czerwca 2009 14:54:46

Mylog zmartwychwstał, ale jakoś jedno nowa wersja nie przekonała go do mnie. Jest jeszcze bardziej zagmatwany i niezrozumiały. A ja nie wiem dlaczego.
Próbuje się przekopać, przez te pieprzone ustawienia ale mi nie wychodzi. Chyba sobie odpuszczę...

komentarze [5]

23. Głupi Mylog


wtorek, 16 września 2008 16:44:33

No tak. Znów przez tydzień nie da się zalogować, ale za nieaktywność konta usuwa.
Mam go dość.
Wielka szkoda, że ten blog zaniedbuję, ale na tych serwerach nie ma szans.
Przetrwają tylko fanatyczne jedenastolatki piszące o HSM.

Moja cierpliwość się skończyła.
Co nie znaczy, że przestaję tu pisać. Myślę, że jeszcze od czasu do czasu wpadnę, może się odezwę.

A póki co mam nową pasję i przeniosłam się na wp.

gaguh.bloog.pl

Tu mnie teraz prędzej dorwiecie. A od życia nadal będzie mylog.

komentarze [0]

22. Oj dzieje się, dzieje...


poniedziałek, 28 lipica 2008 16:35:35

W ostatnim czasie w moim życiu tyle się wydarzyło rzeczy istotnych, że nie miałam ni chęci ni ochoty zatapiać się w internetowym światku i czegokolwiek relacjonować. Aby było śmieszniej dodam, że absurdalnie pojawiły się plany i wizja założenia kolejnego bloga, który tym razem byłby jednak kompletnie niezobowiązujący. Ale za to uzewnętrzniałby część mojego przerażającego wnętrza. O tak! To już zdecydowanie jest pora by się bać...
Jako pierwsza przychodzi mi do głowy sprawa dość duża w moim życiu, otóż: Przestaję być studentką Politechniki, a zaczynam studiować na Uniwersytecie. Przestaję studiować Elektronikę i Telekomunikację, a zaczynam Zarządzanie. Przestaję być osobą najgorszą w grupie, a zamierzam być jedną z lepszych. No. To mi może nie wyjść za dobrze, jednak zamiar początkowy jest piękny.
Chcę mieć szansę postudiować, a nie tylko każdego dnia czuć się debilem, bo nie mogę zaliczyć czy nauczyć się czegoś, co jest w gruncie łatwe.
Żal mi zostawiać chłopaków. Ale co? Przecież to nie dla nich tam studiowałam. Dzięki nim było tylko miło. Dziękuję Wam pięknie.


Nie. Nie żałuję straconego roku. Bo nie był stracony. Nauczył mnie bardzo wiele. Dużo dał. Nowe znajomości, umiejętności. Czy choćby uświadomienie mnie, że elektronika to nie jest to co chcę robić w życiu. No nic. Mam konsekwencje nie słuchania się mądrych ludzi.
Pani Marzenka powtarzała: Agatko! Wymarzone dla Ciebie studia to Uniwerek, lub jakaś uczelnia prywatna, coby się głupot zbędnych nie uczyć. Ty i tak będziesz robić w życiu coś zupełnie innego. I studia tu zupełnie nie są istotne. Więc tylko nie przemęcz się.
Chciałam być mądrzejsza. Nie wyszło zbyt dobrze. No nic. Szkoda. Życie.


Muzycznie również się działo. Od pamiętnego pierwszego koncertu doszły jeszcze dwa plus występ na festiwalu piosenki religijnej w Biłgoraju. Chyba zespół Eklektyka zaczyna żyć.
Jeśli chodzi o koncert w Bukszprycie, to po raz pierwszy z ust fachowca usłyszałam miłe słowa. Chłopak gra od kilkunastu lat, a do tego jest muzykiem sesyjnym, więc chyba warto mu ufać.
Potem był Biłgoraj. Ostra konstruktywna krytyka i znów miłe słowa skierowane do mnie. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Urocza pani jurorka wypowiedziała magiczne zdanie: Byłaś najmocniejszym punktem tego występu. A ja co? Spuściłam głowę i udawałam, że nie istnieję. Potem jeszcze jedna osoba (i znów z Jury) mnie pochwaliła. Powiedziała, że mam świetny głos.
No i co? Czy ja jestem głucha? A może tak się zapętliłam w tym krytykowaniu siebie, że już nie przyjmuję pochwał nawet od osób którym w kwestiach muzycznych ufam bezbrzeżnie? Nie wiem.
Potem nadeszła Święta Lipka i koncert na JDMach. Dowiedziałam się, że moja krytyka destrukcyjnie wpływa na obraz zespołu. Tylko, że to nie była krytyka. To raczej moje wisielcze poczucie humoru. Widać przeciętni ludzie go nie rozumieją.
Tak więc jestem zarazem dobrą i złą stroną tego zespołu. Ani mnie to nie martwi ani nie cieszy.


Czasem marzę, że mogłabym śpiewać. Tak naprawdę. To co lubię i to co sama czuję. Bez wizji Dominika i bez wiecznych kłótni. Ech. Budzę się. Nie rozwijam tego, bo rozwijanie nie ma celu.


Zastanawiam się czy jestem przydatnym człowiekiem. Jaki moja egzystencja ma cel? I czy moje zgnuśnienie kiedyś mi przejdzie. Nie wiem. Już Was nie zamęczam. I tak macie co czytać.


Ach wiem co miałam jeszcze napisać. Jestem po długiej wycieczce, czyli wakacje za mną. Biłgoraj (Lublin), Kraków, Lubiąż (podwrocławski Slot Art Festiwal), Grunwald, Reszel, Kętrzyn, Aptynty, Drogosze, Przystań, Ryn i plaża.
Na pociągi już nie powinnam móc patrzeć.

komentarze [5]

21. Akcja H.U.J


środa, 11 czerwca 2008 17:07:00

Muszę się odezwać, bo normalnie nie dam rady.
Otóż wyobraźcie sobie, że policja zrobiła wjazd na akademiki.
Zamknięcie serwera DCC, konfiskata kompów. I co biedni studenci mają robić?! Otóż nie będę pisać co zrobili.
Pokażę Wam. To właśnie zdenerwowana elita intelektualna;)
Tu wersja dla tych, którzy nie lubią filmików
Ciężko uwierzyć, że studenci polibudy tak się zgrać potrafią:)
Straszliwie żałuję, że mnie tam nie było.


A tak zupełnie odbiegając od tematu to:
koncert wyszedł znośnie, po tygodniu zagraliśmy kolejny. Nie jest źle.
Następny 14 lipca w Św. Lipce na JDMach.
Wygrałam w konkursie odtwarzacz mp4 i mam teraz nową zabawkę.
Mam pierwszy wpis w indeksie;p w-f zaliczony.
No i najważniejsze.

ZOSTAŁAM CIOCIĄ!!! A PIOTRUŚ JEST PRZEPIĘKNY!!!


edit:
Dodaję ofizjalny tekst o akcji policji z trojmiasto.pl:
Funkcjonariusze odwiedzili domy studenckie we wtorek przed południem. Byli w akademikach nr 2, 3, 5, 7, 9, 11 przy ul. Miszewskiego i Traugutta. Szukali nielegalnego oprogramowania, pirackich płyt itp.

- Działania związane były z toczącym się dochodzeniem w sprawie bezprawnego rozpowszechniania utworów chronionych prawem autorskim poprzez sieci p2p. - informuje policja.

Podczas przeszukania akademików funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. 16 komputerów stacjonarnych, 5 laptopów, ponad 30 twardych dysków i prawie 700 sztuk płyt CD i DVD. Nośniki prawdopodobnie zawierają m.in. pirackie oprogramowanie, nieprawnie rozpowszechnione filmy, gry oraz pliki muzyczne.

Policja miała zgodę rektora Politechniki Gdańskiej na wejście na teren uczelni.

Zabezpieczony sprzęt trafi do biegłego, który oceni, czy istnieje podstawa do postawienia ewentualnych zarzutów.

Za nielegalne rozpowszechnianie cudzych utworów grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności. Jeśli proceder stanowił źródło korzyści majątkowej kara pozbawienia wolności wynosi do lat 3.


komentarze [9]

20. Koncert w Gdyni


piątek, 16 maja 2008 16:24:43

Czekam i zobaczę jak wyjdzie.
Pojutrze koncert.
mam nawet plakat to wam dorzucę a co. Może kogoś zainteresuje.

Ostatnie tygodnie po zajęciach wypruwane.
Żeby nie było, że nikt nie wie czy ja jeszcze żyję.
Parę tygodni męczarni wieczornych i nocnych.
Aż samą mnie ciekawi wynik rozgrywki. Jeszcze napiszę.

A teraz wszyscy widzą, że ładu ni składu w tym niet. Więc nie ma co notki tej ciągnąć.

komentarze [12]

19. Sen


piątek, 11 kwietnia 2008 09:22:45

Śnił mi się ślub. I wesele.
Nie moje oczywiście.
Ale ludzi mi bliskich.

Było tak wiele niedociągnięć, że nie sposób ich wyliczyć.
Mimo to o tak pięknej chwili można tylko marzyć.

Starzeję się, robię się sentymentalna. Wiem.
Cicho marzę o zajściu w ciążę. To co, że to teraz niemożliwe!
Ale mieć intymne dwa metry kwadratowe, kogoś kto mnie kocha i kogoś kogo ja muszę kochać by żył, to coś więcej niż praca, studia, hobby.

Powoli gnuśnieję. Gniję w tej swojej skorupce nie mogąc wydać na świat tego czego pragnę.

Marzę cicho o ślubie, coraz ciszej, aż wreszcie przestanę.
Marzę o dziecku, które narodzi się ze mnie i z Niego.

Ponoć marzenia się spełniają.

A ja się boję, że jak zachcą się spełniać, będzie to już niemożliwe.

komentarze [5]

18. Życie płynie


środa, 19 marca 2008 18:30:37

Nie wiem o czym mogłabym pisać. Każdy dzień przebiega podobnie a ja wbijam się w jego monotonię, cała sobą.

Problem ze wstaniem
Problem z skmką
Problem z głodem
Czas na uczeni
Międzyczas: Herbatka i Hotdog w bufecie wydziałowym
Czas na uczelni
Zerwanie się z uczelni
Powrót
Zmęczenie
Komp
Próba
Czasem jedzenie
Autobusy
Spać.

Na wf-ie zaczął mi się aerobik. Założyłam konto na filmwebie i oglądam filmy. Uczę się angielskiego bardziej niż inżynierii materiałowej. Tęsknię za suhi.

Z miłych rzeczy ostatnio:
Rewelacyjny koncert Tymoteusza i jeszcze lepszy koncert Żywiołaka.
EPka z muzyką psychodelicznej Świtezianki;)
Herbatka w Józefie K. Wino na Patryka w Donegalu.
Coraz bardziej męczące próby do jutrzejszej mszy.
Tatrzańsko! Strzeż się!

komentarze [10]

17. Podanie


poniedziałek, 3 marca 2008 19:39:16

Gdańsk, 01.03. 2008r.

113451
Elektronika i Telekomunikacja, gr 5.
Semestr Pierwszy


Prof. dr hab. inż. Wojciech Jędruch
Prodziekan ds. Kształcenia
Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki PG

P O D A N I E

Zwracam się z uprzejmą prośbą o umożliwienie mi kontynuacji nauki na drugim semestrze studiów, pomimo przekroczonego długu punktowego.

Prośbę swą motywuję tym, że rozpoczynając naukę na uczelni wyższej nie zdawałam sobie sprawy z trudów i odpowiedzialności wynikających z bycia studentem. Z tego powodu nie zdołałam przygotować się odpowiednio do sesji egzaminacyjnej. W tym momencie zrozumiałam, że studia wiążą się z dużą odpowiedzialnością i wiem jakie błędy popełniłam podczas pierwszego semestru. Jeśli dostanę szansę pozostania na wydziale w przyszłości będę wiedziała jak lepiej i skuteczniej przygotować się do egzaminów.
Pragnę kontynuować naukę na tym kierunku ponieważ pozwoli mi to zrealizować się w dalszej drodze zawodowej poprzez wykonywanie pracy, która będzie dla mnie jednocześnie przyjemnością i spełnieniem marzeń.

Z Poważaniem


komentarze [14]

16. Sesja poprawkowa


środa, 27 lutego 2008 16:47:38

To nie był zbyt piękny czas. Przemęczenie. Nauka. Brak efektów. Kupa stresu i nerwów jak się okazuje kompletnie bez sensu.
Jeszcze mnie z uczelni nie wywalili. Ale uważam, że zamierzają. Do przodu tylko programowanie. Dług punktów: 17. Od 19 wywalają bez pardonu. Ja jeszcze mogę napisać podanie.
Nie wiem co będzie. Ale podanie i tak napiszę. Ale dosyć o tym.

P. przystępuje do bierzmowania. Jutro. A ja jestem zbyt przemęczona by się cieszyć. Chyba idę spać. Potem wrócę. I wezmę się za naukę. Lub pracę.

komentarze [7]

15. Gdynia


czwartek, 14 lutego 2008 16:12:30

Moje nowe miejsce zamieszkania. Chylonia. Nawet mi się podoba. Mam parę lasów wkoło do zwiedzenia.

A dojazd? Skmka nie daleko a i tak dojeżdżałam na uczelnię długo. Tak więc koniec ciuciubabki. Mieszkam.
I co? Bez wzruszeń. Prawie się nie widujemy.

Na razie konfliktów brak.

Kupiłam cukier w kostkach i grejpfrutową herbatkę. Vitax. Pycha. Słucham Wicked i czekam na wieczór. Coś się wydarzy? Nie sądzę. Mnie magiczny dzień nie obowiązuje.

A w sumie może ciutkę szkoda... Tak troszeczkę. Ale sama boję się do tego przyznać.
Nie lubię walentynek. Ale co szkodzi dostać coś miłego?

komentarze [4]

14. Na Torbach


środa, 30 stycznia 2008 15:32:49

Siedzę przed komputerem. W tym miejscu po raz ostatni.
Wszystko spakowane poza kompem. Góry toreb, plecaków, kartonów. Mój dobytek. Książki, ciuchy, parę płyt. Śpiwór, pościel. Czuję się dziwacznie.

Niby powinnam się cieszyć, że się stąd wynoszę a tu zonk. Jakoś nie tryskam radością. Czuję pustkę. Coś tu zostawiam. Mimo, że nie znoszę tego miejsca. Część współlokatorów działa mi na nerwy, a ja nigdy nie czułam się tu swobodnie. Nigdy jak u siebie.

Za jakąś godzinę przyjedzie P. Zapakujemy się do auta i srrrrrrru.

Gdynia czeka. Małe mieszkanko na Chylonii. I pokój z nim. Próba charakterów. Zcieranie się. Kłótnie i problemy. I spokój i bezpieczeństwo. A w weekend wspólne śniadanka. Razem zakupy, wypady na miasto. Może częściej Donegal.

I bliżej do siostry. I do brata. I do Iwanów. I do kościoła. I do Ali. I Darii.
Ale przede wszystkim Gdynia. A nie nielubiany przeze mnie Gdańsk. I tak dość mi w nim zajęć. Dość uczelni.

Sesja.

komentarze [8]

13. Zmiany i przewroty


wtorek, 22 stycznia 2008 00:20:48

No właśnie. Jak to w życiu.
Postanowiłam się wyprowadzić ze stancji. Nie mam siły, cierpliwości, kasy...
To wszystko jest kompletnie bez sensu.
A alternatywa jest piękna. Cudowna wręcz. Wszystkie argumenty za, a ja wciąż się wahałam. Nie lubię zmian. Przyzwyczajam się.
Nieskładnie. Ale takie mam właśnie myśli. Nieskładne.
Będę mieszkać z P. o ile wszystko wypali. O ile zbiorę się w sobie i uczynię to co postanowiłam. O ile.


A uczelnianie? Zaraz sesja.
Milknę.


komentarze [9]

12. Cud niepamięci


środa, 2 stycznia 2008 11:37:06

Wiecie co?
Znów stanęliśmy przed niezwykłą szansą.
Biała kartka w dłoni, a My możemy zasmarować ją jak tylko chcemy. Wraz z Nowym rokiem otrzymujemy kolejną szansę zrobienia czegoś dobrego i pięknego.
Wszystkich ogarnia błogi cud niepamięci. Nie istotne jest to co było. Ważna jest szansa, którą otrzymaliśmy.

A ja cieszę się jak dziecko, bo mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jeszcze niczego w tym roku nie schrzaniłam.


Na nic lamenty, utyskiwania.
Co było wczoraj odeszło w cień.
Niepamięci niech się święci cud.


komentarze [14]

11. Święta, święta...


poniedziałek, 31 grudnia 2007 12:42:15

...i po studiach?
Załamka.
Nie wiem jak sobie dać radę.
Nie wiem jak się pozbierać.
Nie wiem jaką taktykę wymyśleć na te durne studia.

A póki co...
zamknę się w sobie.


komentarze [5]

10. Koncert Plateau


piątek, 30 listopada 2007 20:17:07

Plateau klik!

Potem był koncert. Niedziela wieczór. Gazeta Rock Cafe, Gdańsk ul.Tkacka.
I był support w postaci całkiem sympatycznego (niekoncertującego) zespołu Panika. Momentami zastanawiałam się czy Paniką nie zachwycają się bardziej "Gwiazdy wieczoru" niż publika. Nie wiem. Nieistotne wtrącenie.

Zespół zapowiadał Krzysztof Skiba. Konferansjer z niego słaby. A może nawet nie słaby? Nie lubię gościa. Za jego poczucie humoru. Chociaż i tak był lepszy niż Pan-w-niebieskiej-koszuli. Nie ma to jak dowcipy streszczające się w: "Była sobie moherowa babcia i ksiądz ją wyruchał". Nie ma co. Ambitnie.
Żart nadający się dla illiterati et idiote.
Nadal jeszcze jestem zniesmaczona.

Za to warto było tego posłuchać, bo koncert zrekompensował wszelkie straty na umyśle poniesione podczas kontaktu ze Skibą.

Na początek uroczy faul-start. Wyłączony mikrofon. Michaś na wstępie nie poszalał. Za to gdy zabrał pomocnemu Dominikowi bas rozpoczęła sie zabawa. Nie sądziłam, że tak tępawa improwizacja może bawić. I się zdziwiłam. Bo cała sytuacja rozbawiła mnie naprawdę konkretnie. Chciałoby się powiedzieć: "Szulim jesteś boski!" No ale nie wypada.

Koncertowe aranżacje piosenek raczej mnie nie zdziwiły. Wybór chyba też. Zaskoczył mnie cover Franz Ferdinand "Take Me Out". Poza nim nie znałam jednego kawałka. Dlatego, że nie znalazł się na żadnej płycie. Nie pamiętam tytułu. Pewnie Ewa by pamiętała.

Dużo, bardzo dużo energii. Power konkretny. I wcale nie oparty na łupaniu. Podobało mi się. Nawet bardzo. Podobało mi się nawet bardziej niż druga płyta, której słuchałam przez dwa tygodnie w Hiszpanii non stop. A skusić mnie do podobnego wyczynu nie będąc artystą musicalowym nie jest łatwo. Dlatego jest się czym chwalić. Chłopaki zrobiliście wiele.

Chyba nie muszę mówić, że muzyka mnie poniosła. Wolę też nie pamiętać jak intensywnie przypominały mi to mięśnie przez kilka kolejnych dni. Zwłaszcza mięśnie szyi, karku, rąk, pleców i o dziwo brzucha.

Miło było dostać płytę i móc oryginał dołączyć do swojej magicznej kolekcji. Miło było porozmawiać po koncercie przy piwku.
Miło było usłyszeć, że dobrze się spotkać.
I że miło widzieć...

To był NAPRAWDĘ DOBRY KONCERT i rzekłabym, że zajebisty. Gdyby tylko wypadało.


komentarze [20]


Szablon został wykonany przez Eruantale  tylko dla Agatki. Obrazek pochodzi z DA. Wszelkie prawa zastrzeżone, pod karą kolacji przy świecach i poszczucia Wściekłym Jeżem.
Żeby nie było, że nikt nie uprzedzał...